Równikowy klimat towarzyszący mistrzostwom Afryki 2012 dał nieco popalić kibicom i organizatorom całej zabawy. Obfite opady deszczu, które nawiedziły Gwineę Równikową wywołały olbrzymie zamieszanie. Początkowo wydawało się, że dzisiejszych spotkań rozegrać się nie uda, organizatorzy tylko kręcili nieporadnie głowami, jednak po kilku (głębszych?), nieco przeciągających się, chwilach decyzja została podjęta: "oba dzisiejsze mecze zostaną rozegrane z 75. minutowym opóźnieniem."
W pierwszym pojedynku na nasiąkniętym boisku mieliśmy pewną niespodziankę. Faworyzowana Zambia, która po wygranej 2:0 nad Senegalem z miejsca stała się faworytem do wygrania grupy, zaledwie zremisowała 2:2 z Libią, która w pierwszym meczu uległa słabiutkiej Gwinei Równikowej. Na dodatek, to Zambijczycy musieli dwukrotnie gonić wynik, a teraz z niecierpliwością czekają na wynik drugiego meczu grupy A. O 21.15 rozpocznie się spotkanie numer dwa, w którym gospodarze zalanego stadionu zagrają z walczącym o wszystko Senegalem. Wydaje się, że na nie najlepszej kondycji murawy skorzystać mogą gospodarze. Oni i tak do technicznych wirtuozów nie należą, natomiast Lwy Terangi zdecydowanie chętniej pograłyby piłką. A na trawie przypominającej gąbkę może być to co najmniej nieco utrudnione, nieprawdaż? Ciężkie warunki nie będą jednak żadnym usprawiedliwieniem. Ewentualna porażka Senegalu, pozbawiająca ich szans na awans do ćwierćfinału, będzie nie lada sensacją. Już szybciej uwierzę w dzisiejsze zwycięstwo Realu. Chociaż...
Na deser prezentuję bramkę Katongo na 2:2. Asysta niczego sobie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz