Wczoraj w Gabonie było naprawdę dramatycznie. Zapowiadany przeze mnie pojedynek współgospodarzy turnieju, Gabonu z walczącą o pozostanie w turnieju reprezentacją Maroka dostarczył kibicom piłki nożnej nie lada emocji i śmiało można stwierdzić, że był najlepszym, a na pewno najciekawszym z dotychczas rozegranych spotkań.
Wszystko zaczęło się po myśli podopiecznych Erica Geretsa. Maroko zaczęło z zębem i po 25. minutach prowadziło po bramce Kharji. Zdobyta bramka jeszcze dodała energii Lwom Atlasu i jednocześnie podrażniła Gabon, dla którego również był to mecz o wielką stawkę. Mimo ofensywnego usposobienia dwóch drużyn przez długi czas worek z bramkami otworzyć się nie chciał. Wszystko zmieniło trafienie Pierre'a Aubameyanga, który strzelając wyrównującą bramkę w 77. minucie sprawił, że zrobiło się naprawdę gorąco. Remis nie zadowalał nikogo. 180 sekund później było już 2:1 dla Gabonu, a piłkę do siatki skierował doświadczony Daniel Cousin. Gabon oszalał z radości, a Maroko zrozumiało, że koniec jest blisko. Goście rzucili się do huraganowych ataków i w 90. minucie meczu udało im się doprowadzić do remisu, który przedłużał ich szanse na wyjście z grupy C. Houssine Kharja pewnie wykorzystał słusznie podyktowaną jedenastkę i wszystko wskazywało na to, że mecz zakończy się podziałem punktów. Obie reprezentacje nie zrezygnowały jednak z walki o pełną pulę i w ostatniej akcji meczu, po kapitalnym strzale z rzutu wolnego gospodarze dopięli swego. Bruno Ecuele Manga pokonał golkipera Maroka precyzyjnym uderzeniem, zapewnił Gabonowi udział w ćwierćfinale, natomiast buńczucznie wypowiadający się Marokańczycy zostali uciszeni i odesłani do domu. Na deser serwuję Wam bramki z tego spotkania:
Dziś również może być bardzo ciekawie. Na razie Gwinea spokojnie radzi sobie ze słabiutką Botswaną i wydaje się, że trzech punktów Gwinejczykom już nic nie zabierze. O 20.00 czeka nas pojedynek gigantów: Ghana-Mali i również wydaje się, że każdy będzie chciał wygrać. Do walki o awans poważnie włączyła się Gwinea, tak więc zarówno Czarne Gwiazdy jak i Orły będą chciały zapewnić sobie awans już dzisiaj.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz