Gdyby ktoś przed rozpoczęciem afrykańskich zmagań powiedział mi, że po dwóch kolejkach najniżej notowany zespół turnieju będzie prowadził w swojej grupie z kompletem zwycięstw, stwierdziłbym że ma nie po kolei w głowie. Gwinea Równikowa szans na awans do ćwierćfinału nie miała. Piłkarsko jest zlepkiem przeciętnym graczy, którzy na dodatek z Gwineą Równikową związani są raczej umową paszportową niż wyższymi uczuciami. Przygotowania też Gwinejczykom nie szły najlepiej, a na kilkanaście dni przed turniejem doszło nawet do zmiany na stanowisku selekcjonera. Widać jednak, że w tym szaleństwie jest metoda. Wczoraj, po dramatycznej końcówce, współgospodarze turnieju wygrali 2:1 z Senegalem, dzięki czemu: objęli prowadzenie w grupie, zapewnili sobie udział w ćwierćfinale i wyeliminowali jednych z głównych faworytów do mistrzowskiego tytułu. Nieźle, co?
Cuda w Afryce się zdarzają i po wczorajszym, dramatycznym triumfie równikowych Gwinejczyków nad Senegalem jestem w stanie już uwierzyć we wszystko. Porażka Senegalu obudziła jednak we mnie pewne obawy, które mam nadzieję, że są tylko niesłusznymi hipotezami. Co jeśli Senegal odpadł specjalnie? Czy Kamerun i Nigeria nie awansowały na PNA bo były zwyczajnie za słabe, czy może jednak reprezentanci woleli być spokojni o swoje miejsce w klubowych jedenastkach? To jednak jest temat na dłuższą dyskusję i zapewne oddzielny tekst.
Na razie na PNA mamy pierwszą poważną sensację, a dziś może dojść do kolejnych. Bo skoro Gwinea Równikowa ogrywa Senegal, to czemu Burkina Faso miałoby dziś nie wygrać z Wybrzeżem Kości Słoniowej? A może anonimowy Sudan zatrzyma angolijski marsz do ćwierćfinału? Wszystkiego dowiemy się za kilka godzin.
Na sam koniec, już nieco tradycyjnie, ciekawe wideo. Tak symuluje się w Afryce:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz