czwartek, 19 stycznia 2012

Grupa C, czyli nie wiadomo kto...

Wskazanie wyraźnych faworytów w grupach A i B problemem nie było - Senegal i Wybrzeże Kości Słoniowej bez problemu powinny zająć pierwsze miejsca i basta. W przypadku grupy oznaczonej literką "C" wytypowanie zwycięzcy nie będzie już tak łatwe, gdyż przynajmniej trzy drużyny, które na boiskach Gabonu będą walczyć o ćwierćfinał Pucharu Narodów Afryki prezentują poziom dość zbliżony. A czwarta może być czarnym koniem turnieju. Z kim mamy do czynienia?

Wśród reprezentacji przydzielonych do grupy C, najwyższą pozycję w rankingu FIFA zajmuje Tunezja, która w swojej historii zdążyła pokazać się kilka razy na Mistrzostwach Świata oraz triumfować w Pucharze Narodów Afryki. Tunezyjczycy, mimo że większość z nich gra w klubach miejscowej ligi, od zawsze stanowili poważną siłę na kontynencie afrykańskim i tym razem nie powinno być inaczej. Do najbardziej znanych zawodników popularnych Orłów Kartaginy należą: Karim Haggui (Hannover 96), Sami Allagui (FSV Mainz) oraz Issam Jemâa (AJ Auxerre).

Zaledwie dwa oczka niżej, na 61. miejscu plasuje się inna drużyna reprezentująca Afrykę Północną - Maroko i to właśnie "arabskie derby" ozdobią pierwszą kolejkę spotkań w grupie C. Maroko, podobnie jak Tunezja, kilkukrotnie reprezentowało Czarny Ląd na Mundialu, a na Mistrzostwach Świata 1984 w Meksyku Marokańczykom udało awansować się do 1/8 finału, co dotychczas jest ich największym osiągnięciem. Oczywiście biorąc pod uwagę rozgrywki międzykontynentalne. W Afryce Lwy Atlasu triumfowały raz - w 1976 roku. W 2004 roku Maroko uplasowało się na drugiej pozycji, przegrywając w finale z... Tunezją. Brzmi ciekawie, nieprawdaż? Ponadto, skład marokańskiej reprezentacji ma gwiazdę, którą rozpoznawać powinien każdy, nawet niezbyt rozgarnięty fan futbolu na świecie - mowa tu o napastniku Arsenalu Londyn Marouanie Chamakhu, który wcześniej dzielnie radził sobie na boiskach francuskiej Ligue 1. Do tych bardziej znanych zawodników z Maroka należy zaliczyć również: Adela Taarabta z Queens Park Rangers, Houssine'a Kharja z Fiorentiny czy Youssoufa Hadji z Rennes.

A jeśli ktoś ma ochotę obejrzeć jak Marokańczycy walczyli (nieskutecznie) z reprezentacją Tunezji w finale PNA 2004, to zapraszam, śmiało:



Nieco dalej w rankingu Seppa Blattera i wspólników plasuje się współgospodarz turnieju - Gabon, o którym więcej pisałem już nieco wcześniej. Mimo że piłkarsko Gabon wydaje się odstawać nieco od Maroka i Tunezji, fakt bycia gospodarzem zobowiązuje i pomaga jednocześnie. Kibice powinni przez trzy mecze dzielnie towarzyszyć swoim ulubieńcom, a i sędziowie pewnie częściej spojrzą łaskawszym okiem. Czyż taki gospodarz nie ma pięknie? W szczególności, że szanse na wyjście z grupy Gwinei Równikowej są znikome, a w ćwierćfinałach choć jedna współgospodarząca drużyna swoje miejsce mieć powinna. Czy Gabon stanie na wysokości zadania i ogra przybyszów z północy? Czas pokaże.

Na samym dole, gdzieś w okolicach setnego miejsca rankingu FIFA jest sobie Niger, który do PNA 2012 zakwalifikował się nie zdobywając ani jednego punktu w meczach wyjazdowych. Tak więc na gabońskich boiskach o sukces będzie Nigerczykom bardzo trudno, no chyba że uda im się przenieść turniej do swojej ojczyzny, w co wątpię. Ale skoro w kwalifikacjach odstawili obrońców tytułów z Egiptu i organizatorów ostatnich Mistrzostw Świata, to czemu nie mieliby sprawić kolejnej niespodzianki? Kadrowo wyglądają najgorzej, sklasyfikowani są najniżej, szanse mają najmniejsze, sukcesów na koncie też żadnych. Niger czeka na cud - to jest jedyny pewnik w grupie C.

Mój typ: 1. Maroko, 2. Tunezja, 3. Gabon, 4. Niger
Typ Lucasinho: 1. Maroko, 2. Gabon, 3. Tunezja, 4. Niger

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz