wtorek, 10 stycznia 2012

Organizatorzy - Gabon


Swego czasu Jarosław Kaczyński określił Gabon jako: niezbyt wielkie państwo afrykańskie, gdzie poważną rolę odgrywają orzeszki ziemne. Zaufajmy więc bezgranicznie Jarkowi i zgodnie stwierdźmy, że kolejne definicje Gabonu są całkowicie zbędne i niepotrzebne. Jakby co, będzie na Jarka. Do rzeczy!

Gabon o przyznaniu prawa organizacji PNA 2012 dowiedział się już 29 września 2006 roku, tak więc czasu na dokładne przygotowania miał dużo więcej niż bardzo dużo. Na mistrzostwa kontynentu afrykańskie dzielni Gabończycy przygotowali dwa stadiony: w stolicy kraju - Libreville oraz w Franceville. Stade d'Angondje i Stade de Franceville mogą w sumie pomieścić 75 000 ludzi, tak więc miejsc na trybunach zabraknąć nie powinno. Zadbano także o wysokie standardy, oba stadiony prezentują się absolutnie nowocześnie i, nie narażając się krajom afrykańskim, europejsko. W Gabonie odbędzie się mecz finałowy, który - miejmy nadzieję - będzie prawdziwą wisienką na torcie PNA 2012.

Piłkarska reprezentacja Gabonu do światowych potentatów nie należy. Warto dodać, że nie należy nawet do czołówki afrykańskiej. 77 miejsce w rankingu FIFA i brak choćby trzech występów na Mundialu sprawiają, że gabońską kadrę można podsumować jednym wyrazem: "średniaki". Współgospodarze PNA 2012 kiepsko radzili sobie również w rozgrywkach afrykańskich. Gabon do Pucharu Narodów Afryki najczęściej się nie kwalifikował wcale, a kiedy miejscowym skórokopom udało się już wtoczyć do turnieju głównego, to niemalże zawsze odpadali w fazie grupowej. Z jednym wyjątkiem - w 1996 roku Gabon awansował do ćwierćfinału PNA, co dotychczas jest największym osiągnięciem tejże reprezentacji. Pod koniec 1996 roku w Gabonie wybuchła epidemia zagadkowej, wysoce śmiertelnej gorączki krwotocznej Ebola i... wiem, wiem, odbiegam od tematu. Przepraszam, musiałem!

Jako była francuska kolonia, Gabon swoich piłkarzy najczęściej eksportuje do kraju wina, sera i szampana. Ponadto, spora część reprezentantów kopie piłkę w miejscowej, niezbyt mocnej lidze. Kiedy spojrzałem na listę gabońskich zawodników powołanych na PNA 2012, na pierwszy rzut oka nie rozpoznałem żadnego nazwiska. Po chwili stwierdziłem jednak, że pan Pierre-Emeric Aubameyang skądś jest mi znany i miałem rację. Mój rówieśnik karierę piłkarską rozpoczynał w wielkim Milanie i zapewne stąd go kojarzyłem. Przez cztery lata nie zagościł jednak ani na moment w składzie aktualnych mistrzów Włoch i wiecznie wypożyczany w końcu na stałe zadomowił się we francuskim St. Etienne. Reszta zawodników wydaje mi się całkowicie anonimowa - to chyba niedobrze.

Mimo pełnienia funkcji współgospodarza, Gabonowi wielkich szans na afrykańskie sukcesy nie wróżę. Co prawda, pod nieobecność Egiptu, Kamerunu czy Nigerii stawka turnieju wydaje się nieco mniej groźna, lecz wiele to nie zmienia. Sukcesem Gabonu będzie wyjście z grupy, a i o to może być trudno - Maroko i Tunezja to przecież solidne, doświadczone afrykańskie firmy.

2 komentarze:

  1. Ale nie kojarzyć Mangi, drugiego Aubameyanga, Cousina albo Mouloungui? :P Oprócz tych piłkarzy znam jeszcze tylko Leviego Madindę - bo grałem chwilę Celtą w FM-ie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam się na piłce nożnej, przykro mi ;)

    OdpowiedzUsuń