sobota, 4 lutego 2012
Zambia i WKS w półfinałach
W pierwszych meczach ćwierćfinałowych nie doszło do żadnych niespodziewanych rozstrzygnięć. Faworyci gładko wygrali swoje mecze i zarówno Zambia, jak i Wybrzeże Kości Słoniowej mogą w spokoju oczekiwać spotkań półfinałowych.
Przed rozpoczęciem rywalizacji wydawało mi się, że pojedynek Zambia-Sudan będzie zdecydowanie bardziej wyrównany niż mecz między potęgą afrykańskiej piłki, Wybrzeżem Kości Słoniowej, a debiutantem na PNA - Gwineą Równikową. Myliłem się. W pierwszym ćwierćfinale, rozgrywanym przy niemalże pustych trybunach, Zambia gładko przejechała się po Sudanie, który nawet za bardzo nie wykazywał chęci do walki. Zambijczycy po kwadransie gry objęli prowadzenie, natomiast dzieła zniszczenia dokonali w drugiej połowie meczu, kiedy najpierw kuriozalną bramkę zdobył Katongo (Sudańczycy zapomnieli, że po rzutach karnych ich wykonawcy mogą dobijać nieudany strzał), a potem biernie stojących na boisku Pustynnych Jastrzębi dobił Chamanga. Mecz Zambia-Sudan w historii afrykańskiej piłki nożnej się nie zapisze. Miedziane Pociski wykonały swoje zadanie, spokojnie awansowały do półfinału, gdzie zmierzą się ze zwycięzcą ćwierćfinału: Ghana-Tunezja.
Mimo że mecz Wybrzeża Kości Słoniowej z Gwineą Równikową zakończył się takim samym wynikiem jak pierwszy ćwierćfinał, dostarczył nam zdecydowanie więcej ciekawych akcji, walki i sytuacji do analizy. Przede wszystkim, wielkie brawa należą się współgospodarzom turnieju, którzy przystępowali do turnieju skazywani na porażkę, a długimi momentami potrafili walczyć jak równy z równym z głównym faworytem turnieju. Wydawało się, że po pechowo straconej bramce na 0:1 cała koncepcja gry Gwinei Równikowej runie niczym domek z kart. Dzielni Kameruńczycy, Nigeryjczycy, Hiszpanie i Brazylijczycy nie przestraszyli się gwiazd Premiership i odważnie, a jednocześnie rozważnie, ruszyli do ataków. Ich akcje były składne, kilka razy pod bramką Boubacara Barry'ego zrobiło się naprawdę gorąco, ale Gwinei Równikowej zabrakło wyrachowania i być może, zabrakło zawodnika, który pociągnąłby tę reprezentację do przodu. Silne osobowości miało w swoim składzie Wybrzeże Kości Słoniowej, które po kapitalnych bramkach: Didiera Drogby i Yaya Toure zapewniło sobie udział w kolejnej fazie turnieju. Tam być może Słoniom przyjdzie zmierzyć się z Gabonem - czyżby więc pomarańczowa armia miała stać się prawdziwym postrachem gospodarzy?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz